Stanislaw Wotowski
Stanislaw Wotowski
Mlody mezczyzna podajacy sie za Antoniego Korskiego wcale nie byl czlowiekiem zepsutym do szpiku ko´sci. Czlonkiem bandy wlamywaczy stal sie z braku lepszych mozliwo´sci i po prostu wykonywal polecenia bez wnikania w szczególy i zawilo´sci calej sprawy. W ten sposób, podstepem, przekracza próg posiadlo´sci bajecznie bogatego barona Gerca i zaskarbia sobie jego sympatie i zaufanie. Zastraszony milioner zatrudnia go w charakterze obro´ncy przed spodziewanym atakiem. Rola podwójnego agenta jest bardzo komfortowa dla mlodego zlodziejaszka. Wciagajaca opowie´s´c dla milo´sników kryminalów retro, w stylu ksiazek Marka Krajewskiego. Stanislaw Wotowski (1895-1939) - pisarz, dziennikarz, policjant i wla´sciciel prywatnego biura detektywistycznego. Autor wielu powie´sci kryminalnych, sensacyjnych, historycznych i okultystycznych. Wotowski jako prywatny detektyw na co dzie´n stykal sie z aferami, morderstwami, przestepstwami, które nastepnie z precyzja kronikarza opisywal w swoich ksiazkach. Interesowal sie czarna magia, spirytyzmem, okultyzmem. Byl równiez znawca masonerii.
"Czarny adept" zaczyna sie interesujaco: piekna kobieta zwraca sie do prywatnego detektywa z pro´sba o pomoc w rozwiazaniu problemu tajemniczego zachowania wlasnej siostry, która podejrzewa o zwiazki z sekta religijna. Podczas badania sprawy bohaterowie wpadaja w liczne tarapaty. Detektyw daje sie prowadzi´c swej pieknej rozmówczyni prawie za raczke i popelnia blad za bledem. Wikla sie w dzialania ryzykowne bez uprzedniego rozeznania miejsc i ludzi, jest latwowierny i pozwala sie oszukiwa´c, przyjmuje za dobra monete kazda podsunieta wskazówke, szczególnie je´sli podsuwa ja dama, cho´c nie tylko. Ba, wybiera sie nawet na rekonesans do siedziby przeciwnika, nie zaopatrzywszy sie w zadne stosowne narzedzia. Czytelnik w efekcie zaczyna trzyma´c kciuki nie tyle za powodzenie misji, ile za ocalenie detektywa - amatora z róznych opresji. Tekst pelen magii, symboli, znaków i rytualów. "Obszedlem wille parokrotnie na palcach dokola. Zaden szczegól nie zdradzal czego´s podejrzanego czy tajemniczego. Zdawalo sie, iz stoi prózne domostwo, od szeregu tygodni pozbawione lokatorów, rzecz zwykla i normalna w letniskowej miejscowo´sci..."
Sensacyjna powie´s´c Stanislawa Wotowskiego, opowiadajaca o perypetiach dawnych warszawiaków, swoja premiere miala w 1931 roku. Mloda kobieta wychodzi za duzo starszego od siebie, niezwykle skapego, nudnego czlowieka. Szuka czego´s co jej zrekompensuje trudy malze´nstwa. Najcze´sciej sa to fatalaszki, do których dziewczyny maja wrodzona slabo´s´c. Ale za co kupowa´c te wszystkie piekne suknie, futra, jedwabna bielizne, skoro maz jest skapy? Pozycza wiec pieniadze, podrabiajac na wekslach podpis swojego malzonka. Klopoty zaczynaja sie w momencie, gdy okazuje sie, ze dlugi mozna "odpracowa´c", tylko ze w sposób nie budzacy powszechnego szacunku. Akcja zakrojona na wieksza skale. Sprytna osoba omotala w ten sposób spora grupe kobiet, które splacajac zaciagniete dlugi przynosza jej calkiem znaczace dochody. Stanislaw Wotowski (1895-1939) ) - pisarz, dziennikarz, policjant i wla´sciciel prywatnego biura detektywistycznego. Autor wielu powie´sci kryminalnych, sensacyjnych, historycznych i okultystycznych.Wotowski jako prywatny detektyw na co dzie´n stykal sie z aferami, morderstwami, przestepstwami, które nastepnie z precyzja kronikarza opisywal w swoich ksiazkach. Interesowal sie czarna magia, spirytyzmem, okultyzmem. Byl równiez znawca masonerii.
Romans kryminalny autorstwa Stanislawa Antoniego Wotowskiego z 1932 roku. Milo´s´c krzyzuje sie w nim ze zbrodnia, a namietno´s´c z nienawi´scia... "Po chwili juz suneli w´sród róznobarwnych par, na ´srodku sali. A Peggy, w swej zielonej, harmonizujacej ze zlotem wlosów, wieczornej sukience i srebrnych pantofelkach, byla tak efektowna i ladna, ze niejedne z zachwytem odwracaly sie za nia oczy. Spostrzegl to Dzordzo i co´s go tknelo w serce. Postanowil wykorzysta´c sam na sam z kuzynka, bo w domu stale kto´s im asystowal, i nieco posuna´c naprzód swoje sprawy. Czyz wiecznie mial dla niej pozosta´c tylko nic nie znaczacym adiutantem, którego sie toleruje, jako milego towarzysza na przechadzce, lub dancingu? Tu zbiegaly sie jego my´sli z ojcowskimi my´slami, cho´c znajdowali sie jeden od drugiego daleko. - Jak ladnie ta´nczy kuzynka! - rozpoczal ofensywe. Poslyszal srebrzysty ´smiech w odpowiedzi. - Tak! - wymówila cicho. - Dwa miesiace... Zalegla miedzy nimi jaka´s pelna niedomówie´n cisza... Rena nie patrzyla na Ordeckiego, on za´s niby wahal sie, czy ma wyrzuci´c z siebie to, co mu ciazylo na sercu. Wreszcie nie wytrzymal..." Stanislaw Wotowski (1895-1939) - pisarz, dziennikarz, policjant i wla´sciciel prywatnego biura detektywistycznego. Autor wielu powie´sci kryminalnych, sensacyjnych, historycznych i okultystycznych.Wotowski jako prywatny detektyw na co dzie´n stykal sie z aferami, morderstwami, przestepstwami, które nastepnie z precyzja kronikarza opisywal w swoich ksiazkach. Interesowal sie czarna magia, spirytyzmem, okultyzmem. Byl równiez znawca masonerii.
Przedwojenna stolica wstrzasa seria samobójstw mlodych, majetnych kobiet. Przy cialach wszystkich ofiar znajdywane sa tajemnicze notatki oraz kartki z narysowanym znakiem czarnego trójkata odwróconego podstawa do góry. Kiedy o tych budzacych groze zgonach dowiaduje sie z lektury wieczornej gazety inzynier Jan Grodecki, nie spodziewa sie, ze niebawem znajdzie sie w samym centrum tragicznych wydarze´n. "Pewnego dnia, pó´znym popoludniem udal sie bowiem pan Jan z wizyta do narzeczonej, pieknej panny o intrygujacym imieniu - Mura. Miedzy narzeczonymi od dluzszego czasu nie ukladalo sie najlepiej. O ich ´slubie zdecydowali przed laty rodzice. Z czasem w sercu Jana rozpalilo sie uczucie do dziewczyny, niestety Mura traktowala kawalera chlodno, lecz uprzejmie, odwlekajac w niesko´nczono´s´c date ´slubu. Podczas rozmowy z kolan Mury spada ksiazka, z której wysuwa sie niewielka karteczka. Jan z przerazeniem spostrzega na niej czarny trójkat, zlowieszczy symbol, o którym nie tak dawno przeczytal w gazecie. Wstrza´sniety zadaje pannie szereg pyta´n, ta jednak zbywa go, nie mogac sie doczeka´c aby wreszcie opu´scil jej mieszkanie..."
W malowniczym, cho´c nieco zaniedbanym palacu w Podberezu na kresach dochodzi do wielu niezwyklych, budzacych groze zjawisk. W jednej z komnat nocami slycha´c kroki i brzekanie la´ncuchów a z ciemno´sci wylaniaja sie przerazajace, zielone ´slepia. W dzie´n nic sie nie dzieje. Mieszkajacy w starej budowli Fred Podbereski z siostra Wanda i stryjem Karolem mimo wielu prób nie potrafia sami pozby´c sie "duchów" z rodowej siedziby. Zdesperowany Fred wyjezdza po pomoc do Warszawy, do swego dawnego przyjaciela, slynnego detektywa Dena. W trakcie rozmowy Den dowiaduje sie, ze w nawiedzonej komnacie przed wielu laty zostalo popelnione morderstwo. Rozwiazanie zagadki nie jest proste i nawet taki rutyniarz w swoim fachu jak Den nie moze ustali´c, czy ma do czynienia z niewytlumaczalnym zjawiskiem, czy tez moze kto´s chce aby Podberescy wynie´sli sie z palacu. Ginie stary sluzacy, dochodzi do kolejnych dramatycznych wydarze´n. Kto stoi za tymi strachami i czy rzeczywi´scie mamy do czynienia z silami nadprzyrodzonymi?..."
Akcja toczy sie w Warszawie i okolicach w dwudziestoleciu miedzywojennym.Hrabina Orzelska systematycznie podtruwa swojego meza. Kiedy jest on juz obloznie chory , hrabina wraz ze swoim kochankiem falszuja testament hrabiego planujac go zabi´c.O intrydze przypadkowo dowiaduje sie poczatkujacy malarz i próbuje zapobiec morderstwu. "Stracilem honor, stoczylem sie w bloto... A teraz... wpajala´s we mni przekonanie, ze to tylko o pare dawek narkotyku chodzi, a tymczasem, wciaz stosujac proszki, musisz sproawdzi´c ´smier´c. I ja ci w tym pomagam! Staje se mimo woli morderca! Nie, ´swiadomym zbrodniarzem, bo wiem przeciez, do czego dazysz... Ludzila´s mnie dawniej, ze pragniesz tylko wydosta´c jaki´s podpis meza, pó´zniej zie z nim rozejdziesz, a my zlaczymy sie na zawsze. Obeznie w to nie wierze. Nie wierze... zabijesz go, a mnie, narzedzie, które przestalo juz by´c uzyteczne, porzucisz... Co dalej? A najstraszliwsze w tej calej tragedii, ze czuje, iz staczam sie w przepa´s´c, a nie umiem zatrzyma´c sie w pól drogi...O, bo jeszcze kilka twych czulych slówek, a dam ci trucizne! Dam! A ty mi za nia zaplacisz, niczym kurtyzana, pieszczota. A pó´zniej roze´smiejesz sie, zem taki slaby, i zapomnisz o moim istnieniu ..."
Powie´s´c sensacyjno - kryminalna oparta na faktach. Przelom lat dwudziestych i trzydziestych ubieglego wieku. Do podwarszawskiego zakladu dla nerwowo chorych, w niezwykle tajemniczych okoliczno´sciach zostaje przywieziony trzydziestoletni mezczyzna. Mlody czlowiek stracil pamie´c, nie pamieta nawet swojego nazwiska. Dziwne zachowanie kierujacego lecznica doktora Trettera oraz jednego z pielegniarzy sprawia, iz mezczyzna zaczyna podejrzewa´c, ze z jego pobytem w zakladzie zwiazana jest jaka´s podejrzana historia. Zauwaza, ze podawana mu mikstura nie tylko mu nie pomaga, lecz po kazdej kolejnej dawce czuje sie coraz gorzej. Pewnego dnia korzystajac z pomocy dobrodusznej i uroczej pielegniarki, panny Janiny ucieka z lecznicy z zamiarem znalezienia odpowiedzi na pytanie: kim naprawde jest? Rozpoczyna sie trudna walka o odzyskanie wlasnej tozsamo´sci. Mezczyzne bez nazwiska ´sciga zawziety dyrektor Tretter. Osaczaja go takze nie zawsze dobrze mu zyczace osoby z dawnego, zapomnianego ´swiata..."
Alfred Welski wychodzi z wiezienia, gdzie odsiadywal dwuletni wyrok za defraudacje.Tylko on wie, ze zostal wrobiony w finansowe malwersacje. Jest przekonany, ze zostal skazany nieslusznie, a faktycznym przestepca jest zupelnie inna osoba. Bohater stara sie ulozy´c sobie zycie na wolno´sci. Blaka sie bez celu po ulicach Warszawy. Szuka normalnej pracy oraz pomocy u dawnych przyjaciól. Spotyka dawnego kompana z celi i w ten sposób trafia do meliny. Okazuje sie, ze nic w tej nowej rzeczywisto´sci nie jest proste.Szykuje sie grubsza robota w palacyku na Wolskiej. Autor pewna reka wprowadza czytelnika w kregi przestepczego pól´swiatka, gdzie nie brak utracjuszy i rzezimieszków, jak równiez kobiet o goracych sercach. Czy bohater do´swiadczy zado´s´cuczynienia i odnajdzie milo´s´c? "Nareszcie... - szepnal mlody mezczyzna, spozierajac na ponury gmach opuszczony przed chwila. Stal w potokach porannego majowego slo´nca, rzucajacego zlote skry na jego smukla sylwetke i twarz wymizerowana dlugim pobytem w wiezieniu..."